Witamy w ekstraklasie
Nie wiem, czy transparent o takiej treści znajdzie się na stadionie w Gdyni - a może inny Ekstraklasa jest już nasza - ale jedno jest pewne - sobotni mecz będzie jednym wielkim świętem piłkarzy Arki i ich kibiców. Ekstraklasa wraca do Gdyni po 23 latach i w piknikowej już atmosferze wszyscy będą chcieli uczcić to wydarzenie. Zapowiada się wielka sportowa feta z licznymi atrakcjami.
Kiedy w czwartek nad ranem zmęczeni, ale zadowoleni, piłkarze wrócili ze zwycięskiego meczu z Ruchem Chorzów na klubowym parkingu czekała na wiceliderów drugiej ligi kilkudziesięcioosobowa grupa kibiców, by podziękować za wywalczenie awansu. To dla całej ekipy była miła niespodzianka.
- Atmosfera - mówi trener Mirosław Dragan - jest naprawdę doskonała, ale piłkarze muszą ze świętowaniem poczekać jeszcze do ostatniego gwizdka sędziego w spotkaniu z Jagiellonią. Taką mamy umowę i widać to było chociażby w zwycięskim meczu z Ruchem. Z Jagiellonią też chcemy wygrać i dopiero wówczas zakończymy sezon. Mamy ambicję utrzymać drugie miejsce w tabeli, bo to i prestiż i pieniądze. Aby tak się stało musimy zdobyć w sobotę komplet punktów. Dlatego nie będzie żadnych kadrowych eksperymentów. Zagrają wszyscy najlepsi. Po karze za żółte kartki wraca do drużyny Krzysztof Sobieraj, a na boisku - przynajmniej na kilka końcowych minut - pojawi się też odczuwający jeszcze skutki zderzenia z przeciwnikiem w Radomiu Bartosz Ława.
Na pewno jednym z bohaterów kończącego się sezonu jest w drużynie żółto-niebieskich 24-letni bramkarz Michał Chamera, który na zapleczu ekstraklasy dopiero debiutował. Arka straciła najmniej, bo tylko 23, goli ze wszystkich drużyn drugiej ligi.
- Oczywiście - mówił w czwartek - cieszę się z tego bilansu, który jest wypadkową dobrej gry w defensywie całego zespołu. Chciałbym, aby spotkanie z Jagiellonią nie popsuło tej statystyki. Chcemy to piłkarskie święto w Gdyni zakończyć zwycięskim akcentem.
Już jako ciekawostkę podajmy jeszcze, że po sobotnim spotkaniu kontrakty z Arką kończą się siedmiu piłkarzom tej drużyny. Są to bramkarze Jarosław Krupski i Waldemar Stanik oraz Łukasz Kowalski, Tomasz Warczachowski, Janusz Jelonkowski, Krzysztof Piskuła i Andrij Griszczenko. O tym którzy z nich pozostaną na następny sezon zadecydują zaplanowane na najbliższe dni rozmowy.
Tymczasem Jagiellonia przyjeżdża nad morze, aby też powalczyć o trzy punkty. W Białymstoku tli się jeszcze cień nadziei na zajęcie czwartego miejsca uprawniającego do gry w barażach o ekstraklasę. Nie wszystko jednak zależy od samych podopiecznych trenera Adama Nawałki i ich ewentualnego zwycięstwa w Gdyni. Bliżej do baraży ma na pewno Widzew Łódź, bo wystarczy, że wygra z Kujawiakiem we Włocławku, a w dalszej kolejności Podbeskidzie Bielsko-Biała, któremu drogę otwiera zwycięstwo nad zdegradowaną już MKS Mławą, ale pod warunkiem, że łodzianie nie wygrają z Kujawiakiem.
O tym jednak jak poważnie Jagiellonia traktuje potyczkę w Gdyni i swoje szanse niech świadczy fakt, że prezes tego klubu przylatuje na mecz z Arkę helikopterem i prosił kierownictwo gdynian o załatwienie zgody na lądowanie na bocznej płycie stadionu. Co zresztą wskazuje tylko na to, że wszyscy możemy być świadkami ciekawego piłkarskiego widowiska.
Kto nie będzie się mógł wybrać w sobotę na stadion, szansę zobaczenia spotkania Arka - Jagiellonia i powitania żółto-niebieskich w ekstraklasie będzie miał w TVP Gdańsk. Retransmisja meczu w gdańskiej trójce rozpocznie się w niedzielę o godzinie 12.45.